To nie przypadek ani kaprys architektów, ale bardzo sprytny (i nieco dramatyczny) zabieg polityczny ojców założycieli.
Oto krótka historia o tym, dlaczego D.C. jest wyjątkowe:
1.Obawa przed „szantażem” stanowym.
W 1783 roku doszło do tzw. Buntu Pensylwańskiego. Grupa żołnierzy otoczyła budynek Kongresu w Filadelfii, domagając się zaległego żołdu.
Władze Pensylwanii odmówiły interwencji milicji, by chronić kongresmenów.
Lekcja była bolesna: jeśli stolica znajduje się na terenie konkretnego stanu, rząd federalny jest na łasce tego stanu.
Twórcy Konstytucji uznali, że stolica musi mieć pełną autonomię, by nikt nie mógł „odciąć prądu” (lub ochrony) władzy centralnej.
2. Wielki kompromis (1790)
Północ i Południe kłóciły się o to, gdzie powinna leżeć stolica.
- Północ chciała spłaty długów wojennych przez rząd federalny.
- Południe (pod wodzą Thomasa Jeffersona) bało się zbyt silnych wpływów północnych kupców i bankierów.
W efekcie panowie dogadali się przy kolacji: Północ dostała pomoc finansową, a Południe dostało stolicę nad rzeką Potomak, na granicy Maryland i Wirginii.
3. Co oznacza „District of Columbia”?
Zgodnie z Artykułem I Konstytucji USA, utworzono specjalny dystrykt federalny podlegający bezpośrednio Kongresowi.
Washington to miasto zbudowane wewnątrz tego obszaru.
District of Columbia (D.C.) to obszar administracyjny.
Ciekawostka: Brak reprezentacji
Ponieważ D.C. nie jest stanem, jego mieszkańcy przez lata byli w dziwnej sytuacji – płacą podatki federalne, ale nie mają swoich przedstawicieli w Kongresie z prawem głosu.
Na tablicach rejestracyjnych aut w Waszyngtonie do dziś widnieje buntownicze hasło: „Taxation Without Representation”.
Podsumowując: Waszyngton nie leży w żadnym stanie, aby żaden gubernator nie był ważniejszy od prezydenta na jego własnym podwórku.
To neutralna strefa, która ma zapewniać stabilność całemu państwu.



